Za nami kolejna niezwykła wyprawa. Tym razem celem naszej podróży były Litwa i Łotwa – ziemie, które przez stulecia współtworzyły historię Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Nie był to jednak wyjazd nastawiony na odwiedzanie wyłącznie najbardziej znanych atrakcji turystycznych. Wręcz przeciwnie – chcieliśmy dotrzeć tam, gdzie polskich turystów spotyka się rzadko, a historia Polski nadal obecna jest w krajobrazie, zabytkach i pamięci mieszkańców.
Na naszej trasie znalazły się między innymi Kopciowo, Liszków, Merecz, Dubinki, Dyneburg, Liksna, Krasław, Agłona, Rzeżyca, Warklany, Kokenhausen, Kircholm, Mitawa, Lipawa i Kłajpeda. Oczywiście nie mogło zabraknąć również Wilna i Rygi – dwóch miast, które przez wieki odgrywały ogromną rolę w historii naszego regionu.
Zapomniane Inflanty i Kurlandia
Przez wiele lat w Polsce mówiono przede wszystkim o Wileńszczyźnie, Lwowie czy Wołyniu. Znacznie rzadziej przypominamy sobie o Inflantach i Kurlandii, choć również tam przez setki lat żyli Polacy, powstawały polskie kościoły, szkoły, dwory i cmentarze.
Podczas naszej podróży przekonaliśmy się, że polskie ślady są obecne niemal na każdym kroku. Od zamku w Dyneburgu, przez pałace Platerów w Krasławiu, miejsca związane z Emilią Plater, pola bitwy pod Kircholmem, aż po Rygę, która w latach 1581–1621 należała do Rzeczypospolitej.
Historia tych ziem zaczęła się jednak znacznie wcześniej. Ryga została założona w 1201 roku przez biskupa Alberta z Buxhövden, była siedzibą Zakonu Kawalerów Mieczowych, później Zakonu Krzyżackiego, następnie Rzeczypospolitej, Szwecji, Cesarstwa Rosyjskiego, niepodległej Łotwy, Związku Radzieckiego i ponownie wolnej Łotwy. Każdy z tych okresów pozostawił trwały ślad w architekturze i kulturze miasta.
Największym odkryciem byli ludzie
Największe wrażenie nie zrobiły jednak zabytki.
Największym odkryciem tej wyprawy byli Polacy mieszkający na Łotwie.
Spotykaliśmy ich w Dyneburgu, Krasławiu i Rydze. Ludzi, którzy mimo upływu pokoleń nadal pielęgnują pamięć o swoich korzeniach.
Jednocześnie trudno było nie zauważyć wyzwań, przed którymi stoją tamtejsze polskie środowiska. W Krasławiu usłyszeliśmy o zamknięciu polskiej szkoły, która przez lata była miejscem nauki języka i kultury polskiej. W Rydze uczestniczyliśmy we Mszy Świętej odprawianej po polsku. Po jej zakończeniu wielu wiernych rozmawiało już jednak między sobą po rosyjsku.
Nie jest to efekt jednego wydarzenia ani jednej decyzji. To proces, który trwa od dziesięcioleci. Tam, gdzie coraz trudniej o edukację w języku polskim i codzienny kontakt z polską kulturą, kolejne pokolenia stopniowo tracą język swoich przodków.
Ta podróż skłoniła nas do refleksji nad tym, jak ważna jest pamięć o Polakach pozostających poza granicami współczesnej Polski. Historia Rzeczypospolitej nie kończy się przecież na dzisiejszej mapie Europy.
Kulinarne poszukiwania
Jak podczas każdej naszej wyprawy, równie ważnym elementem były poszukiwania lokalnych smaków i tradycji piekarskich.
Szczególnie interesowały nas chleby słodowe, z których słyną Litwa i Łotwa. Niestety, nie udało nam się odnaleźć pieczywa przygotowanego według dawnych receptur wykorzystujących naturalny słód. W zdecydowanej większości spotykaliśmy chleby o ciemnej barwie i charakterystycznym aromacie, jednak osiąganym przede wszystkim dzięki współczesnym dodatkom słodowym i gotowym mieszankom piekarskim. To pokazuje, że również tutaj tradycyjne rzemiosło stopniowo ustępuje miejsca technologii przemysłowej.
Bardzo pozytywnie zaskoczyły nas natomiast kwasy chlebowe. Szczególnie zapamiętamy ten podany w restauracji Sakwa na wileńskim Antokolu. Był doskonale zbalansowany, orzeźwiający i przypominał, jak ważnym elementem dawnej kuchni Europy Środkowo-Wschodniej były napoje powstające w wyniku naturalnej fermentacji.
Podczas spacerów po Wilnie, Rydze i Lipawie nie sposób było nie zauważyć popularności zefirów – delikatnych pianek na bazie przecierów owocowych, które na Litwie i Łotwie osiągnęły niemal status produktu regionalnego.
Ze względu na wyjątkowo ciepłą pogodę nie mieliśmy wielu okazji, aby zajadać się cięższymi potrawami, takimi jak cepeliny czy bliny, choć oczywiście nie mogło zabraknąć ich w naszych kulinarnych planach.
Duże wrażenie zrobiły na nas hale targowe w Rydze – jedne z największych w Europie. Bogactwo świeżych ryb, zwłaszcza bałtyckich śledzi, różnorodność lokalnych produktów oraz ogromna oferta czebureków z najróżniejszymi farszami pokazują, jak wielokulturowa pozostaje kuchnia tego regionu.
Podróże, które uczą
Każda nasza wyprawa ma swój cel.
Nie podróżujemy jedynie po to, aby zobaczyć kolejne zabytki. Szukamy inspiracji dla naszego gospodarstwa, poznajemy historię, odwiedzamy młyny, piekarnie, targi i lokalnych producentów żywności. Staramy się zrozumieć, jak kultura, rolnictwo i tradycje kulinarne kształtowały się przez wieki.
Litwa i Łotwa po raz kolejny pokazały nam, jak silnie historia splata się z codziennym życiem mieszkańców.
Wracamy bogatsi nie tylko o setki zdjęć i wspomnień, ale przede wszystkim o przekonanie, że warto przypominać historię miejsc, które przez stulecia współtworzyły Rzeczpospolitą, a dziś pozostają nieco zapomniane.
Bo pamięć o Kresach nie kończy się na Wilnie czy Lwowie.
Obejmuje również Dyneburg, Krasław, Rygę, Mitawę i Lipawę – miasta, w których polska historia nadal jest obecna, choć często trzeba jej uważnie poszukać.
Takie podróże przypominają nam również, że tradycja kulinarna, podobnie jak historia, wymaga troski. Jeżeli nie będziemy pielęgnować dawnych receptur, naturalnej fermentacji, rzemieślniczego piekarstwa i lokalnych produktów, pozostaną po nich jedynie wspomnienia. A przecież właśnie z takich doświadczeń rodzi się inspiracja do naszej codziennej pracy w Eko Złotna – od pola, przez młyn, aż do bochenka chleba.





















































































